W świecie, w którym prawda coraz częściej staje się kwestią perspektywy, granice między ofiarą a oprawcą zacierają się w cieniu traumy i przemilczeń. Coraz trudniej rozpoznać, co jest rzeczywistym złem, a co jedynie jego cieniem. Ludzie noszą w sobie historie, których nie widać na pierwszy rzut oka. Czasem są one głęboko zakopane pod warstwami milczenia, a innym razem krzyczą w gestach, spojrzeniach i decyzjach. Psychologia podpowiada, że każde zachowanie ma swoje źródło. Z kolei literatura potrafi pójść dalej – ukazuje nie tylko mechanizmy, lecz także emocje, które się za nimi skrywają. Jedną z takich poruszających i pełnych nieoczywistości opowieści snuje Michael Robotham w książce „Dobra dziewczyna, zła dziewczyna”. To opowieść o thrillerze psychologicznym, który nie tylko wciąga, ale i prowokuje do refleksji – recenzja książki „Dobra dziewczyna, zła dziewczyna” Michaela Robothama ukazuje jej najmocniejsze strony.

Autor: Michael Robotham
Tłumaczenie: Maciej studencki
Tytuł: „Dobra dziewczyna, zła dziewczyna”
Tytuł oryginalny: „Good Girl, Bad Girl”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak / Znak Crime
Data premiery: 2024-02-08
Data premiery w Polsce: 2024-02-08
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller – thriller psychologiczny
ISBN: 9788324068265
Liczba stron: 496

Michael Robotham „Dobra dziewczyna, zła dziewczyna”
Sześć lat temu Evie Cormac odnaleziono w zamkniętym pokoju, obok ciała brutalnie zamordowanego mężczyzny. Nie powiedziała, kim jest, jak się tam znalazła ani co ją spotkało. Przez lata była ukrywana przez system w ośrodkach dla trudnej młodzieży. Funkcjonowała pod fałszywym nazwiskiem i uparcie milczała. Wszystko zmieniło się w chwili, gdy postanowiła zawalczyć o prawo do samodzielnego życia jako dorosła. Jej determinacja przykuwa uwagę psychologa sądowego Cyrusa Havena. To właśnie on jako jedyny potrafi dostrzec, jak głębokie są jej rany i jak wiele tajemnic skrywa jej przeszłość.
Cyrus sam nie jest wolny od demonów przeszłości. Jako sierota i ofiara przemocy rozumie Evie lepiej niż ktokolwiek inny. Gdy zaczyna badać jej historię, równolegle zostaje zaangażowany w sprawę morderstwa młodej, popularnej dziewczyny – Jody Sheehan. Dziewczyna z pozoru wiodła wzorcowe życie. Była lubiana, utalentowana i kochana przez rodzinę. Jednak im bardziej Cyrus zagłębia się w szczegóły śledztwa, tym wyraźniej widzi, że obraz idealnej ofiary zaczyna się kruszyć. Okazuje się bowiem, że Jody miała swoje sekrety, a jej otoczenie skrywało więcej, niż było gotowe przyznać.

Dwa wątki – śledztwo w sprawie morderstwa Jody oraz próba poznania przeszłości Evie – przeplatają się i tworzą gęstą, pełną napięcia narrację. Evie nie jest zwyczajną nastolatką. Posiada bowiem niezwykłą umiejętność rozpoznawania kłamstw, co czyni ją cenną, ale też trudną do okiełznania. Jej relacja z Cyrusem opiera się na wzajemnym braku zaufania, lecz z czasem zaczyna rodzić się między nimi emocjonalna więź. W miarę jak śledztwa nabierają tempa, pojawia się coraz więcej pytań o granice dobra i zła. Kto naprawdę zasługuje na współczucie, a kto na potępienie?
Głębia postaci i siła narracji
Dla mnie największą siłą tej powieści jest psychologiczna głębia postaci. Michael Robotham nie tworzy ich na schematach, lecz nadaje im pełnię złożoności. Zarówno Evie, jak i Cyrus są pełni sprzeczności, emocjonalnych blizn i wewnętrznego chaosu. Jednocześnie mają w sobie potrzebę sensu i nadziei. Jako czytelniczka czułam, że ich decyzje nie są tylko elementem fabuły, ale stanowią naturalną konsekwencję przeszłości, doświadczeń i mechanizmów obronnych. Co więcej, wiele z tych reakcji można rozpoznać także w sobie. Autor nie ocenia, tylko z empatią pokazuje, jak bardzo nasze przeżycia wpływają na to, kim się stajemy.

Doceniam również konstrukcję narracyjną. Historię poznajemy bowiem z dwóch perspektyw – Cyrusa i Evie. Taki zabieg nie tylko pogłębia fabułę, ale też buduje napięcie i intensywność emocji. W tej książce nie chodzi wyłącznie o pytanie „kto zabił?”. Chodzi również o to, co przeszli bohaterowie, zanim stali się tymi, którymi są. Kryminał miesza się tu z dramatem psychologicznym, a każda scena zostaje w pamięci na długo.
Zwróciłam też uwagę na styl autora – prosty, ale precyzyjny. Robotham nie potrzebuje ozdobników ani poetyckich metafor, by oddać emocje. Pisze klarownie, celnie i rytmicznie. Dialogi są naturalne, natomiast opisy – sugestywne, ale nigdy przesadzone. Dzięki temu książka równoważy akcję i introspekcję, nie tracąc przy tym autentyczności.

Recenzja książki Michaela Robothama „Dobra dziewczyna, zła dziewczyna”
„Dobra dziewczyna, zła dziewczyna” to powieść, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Nie tylko jako kryminał, ale przede wszystkim jako poruszający portret ludzi zranionych przez życie. Michael Robotham pokazuje, że trauma to nie tylko wspomnienie – to coś, co wciąż w nas żyje, wpływając na decyzje, relacje i sposób postrzegania świata. To opowieść o zaufaniu, granicach prawdy i o tym, jak bardzo chcemy być zrozumiani – nawet jeśli sami siebie nie rozumiemy do końca.
To książka, która zostaje w głowie – i w sercu – na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Mam nadzieję, że ta recenzja „Dobra dziewczyna, zła dziewczyna” Michaela Robothama pomoże Ci zdecydować, czy to historia dla Ciebie. A jeśli lubisz mrożące krew w żyłach thrillery, koniecznie sprawdź też recenzję książki „Kobieta w walizce” Katarzyny Bondy!

Co sądzisz o tej powieści? Masz ją w planach, czy to nie Twoje klimaty? Czy Twoim zdaniem każdy z nas ma w sobie zarówno „dobrą”, jak i „złą” stronę?
* Współpraca barterowa
Świetna recenzja – dobrze wyważona między emocjonalnym odbiorem a rzeczową analizą.
Thriller psychologiczny podkręca wyobraźnię i trzyma w niepewności, tak jak to powinno być. Intryga znakomicie rozpisana, z wyczuciem potrzeb odbiorcy, atrakcyjne elementy sensacji i kryminalne wątki frapująco splatają się z wyrazistymi portretami postaci.
zapowiada się dobrze, wygląda na to że ta ksiązka mogłaby mnie wciągnąć
Zdecydowanie lubię takie książki i kusi przeczytać. Jak zwykle super i szczera recenzja 🙂
Zdecydowanie lubię takie książki i kusi przeczytać ale mam teraz coraz mniej czasu na czytanie. Jak zwykle super i szczera recenzja 🙂