Niektóre zawody uczą pokory wobec życia. Inne — zmuszają do ciągłego obcowania z jego końcem. Są ludzie, którzy codziennie dotykają śmierci — nie w przenośni, ale dosłownie. W ciszy, bez fanfar, bez pożegnań, bez świadków. Z precyzją, z szacunkiem, w osamotnieniu. Śmierć bywa oswojona, kiedy trzeba nadać jej kształt. Ale co jeśli ta śmierć mówi więcej, niż powinna? Jeśli ciało staje się świadectwem, nie zamknięciem? W książce „Jak cień” Marzena Hryniszak prowadzi nas tam, gdzie kończą się słowa, a zaczyna coś znacznie bardziej niepokojącego. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o książce, zapraszam TUTAJ, a tymczasem zapraszam do lektury.

Autor: Marzena Hryniszak
Tytuł: „Jak cień”
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data premiery: 2025-02-25
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788383354903
Liczba stron: 462

Marzena Hryniszak „Jak cień”
W jednej z opuszczonych willi zostaje odnalezione ciało młodego mężczyzny. To Radosław Kamarot — syn znanego i wpływowego chirurga, człowiek wykształcony, lubiany, niespecjalnie kontrowersyjny. Ale jego śmierć nie pozostawia złudzeń: nie był to wypadek ani tragiczny zbieg okoliczności. Ktoś zadbał, by wyglądało to jak komunikat. Ślady na jego ciele, miejsce, w którym je porzucono, sposób upozowania – wszystko mówi, że sprawca nie działał impulsywnie. Komisarz Wanda Feliks natychmiast zostaje oddelegowana do śledztwa. Towarzyszy jej nowy partner, dla którego to pierwszy przypadek tej rangi. Ich współpraca nie jest łatwa — różnią się doświadczeniem, temperamentem, metodami. Ale oboje rozumieją, że mają do czynienia z czymś, co nie mieści się w typowej policyjnej procedurze.
W toku dochodzenia pojawia się hipoteza, która nie daje spokoju: to nie była pierwsza ofiara. A co gorsze — ktoś może już wybierać kolejną. Sprawa zaczyna rozgałęziać się w nieoczekiwanych kierunkach: od środowiska medycznego, przez półświatki żałobne, aż po osobiste traumy tych, którzy próbują odnaleźć prawdę.

Jednym z kluczowych punktów śledztwa staje się zakład pogrzebowy Arkadia, do którego trafia ciało Kamarota. Pracuje tam Ada Niszyńska — tanatopraktorka, specjalistka od kosmetyki i rekonstrukcji zwłok. To nieprzeciętna bohaterka: zamknięta w sobie, introwertyczna, doświadczona przez stratę, z bolesną historią, która każe jej trzymać się na dystans od ludzi. Jej świat to cisza, rutyna, absolutna precyzja. Zmarli nie stawiają żądań, nie krzyczą, nie zawodzą. Ale ciało Kamarota budzi w Adzie niepokój — coś w nim ją porusza, wytrąca z rytmu. Ślady nie pasują. Skóra mówi więcej, niż powinna.
Równolegle w jednym z trójmiejskich szpitali pojawia się mężczyzna, który trafia na oddział z obrażeniami łudząco podobnymi do tych, które widniały na ciele zmarłego Kamarota. To nie może być przypadek. Policja zyskuje punkt zaczepienia, ale historia nagle komplikuje się jeszcze bardziej. Śledczy nie wiedzą już, czy mają do czynienia z seryjnym sprawcą, z zemstą, z rytuałem, czy może z czymś, co wymyka się logice policyjnych teorii.

Kryminał najwyższych lotów
Kiedy sięgam po nową powieść, zawsze szukam czegoś więcej niż tylko wciągającej intrygi. W przypadku Hryniszaka znalazłam to w pełnej krasie. „Jak cień” to więcej niż kryminał, to literacki majstersztyk, który z niespotykaną wrażliwością mierzy się z najtrudniejszymi tematami. To, jak autorka opowiada o tanatopraksji, przemocy zrytualizowanej i osobistych tragediach, jest dowodem na jej literacką dojrzałość i uważność. Bez epatowania, bez taniego dramatyzmu.
Narracyjnie powieść unika najczęstszych pułapek gatunku: nie ma tu nagłych, niewiarygodnych zwrotów akcji ani przeciąganych, niepotrzebnych scen. Każdy element jest przemyślany i osadzony tam, gdzie ma być. Wątki obyczajowe nie dominują, ale świetnie uzupełniają główną linię śledztwa. I choć to historia osnuta wokół zbrodni, jej emocjonalny ciężar nie tkwi w brutalności, ale w cieniu, który rzuca ona na tych, którzy muszą się z nią mierzyć. Marzena Hryniszak z niebywałą konsekwencją prowadzi nas przez wszystkie poziomy tej historii.
Gęsta, nastrojowa narracja balansuje na granicy thrillera psychologicznego i proceduralnego kryminału. „Jak cień” to historia o żałobie, stracie, obsesji, o tym, co zostaje w człowieku po zderzeniu z przemocą. Postaci, nawet epizodyczne, są wielowymiarowe, wiarygodne i wpisane w tkankę fabularną bez sztuczności. Dialogi — realistyczne, zwarte, z charakterem. Atmosfera — duszna, ale nie dusząca; trzymająca w napięciu, ale nieprzesadnie teatralna.

Marzena Hryniszak „Jak cień” – recenzja
„Jak cień” to niepokojąco precyzyjny portret śmierci, ale i tych, którzy z nią pracują — nie tylko zawodowo, ale i wewnętrznie. To mroczna, intensywna i emocjonalnie dojrzała opowieść, która zostawia ślad. Marzena Hryniszak po raz kolejny pokazuje, że potrafi pisać z nerwem, bez uproszczeń, bez chodzenia na skróty. Jej proza jest wyważona, przejmująca i — co dziś rzadkie — głęboko ludzka. To książka, której ciężar czuje się długo po zakończeniu lektury. Gorąco polecam! A jeśli szukasz czegoś równie emocjonującego, to koniecznie sprawdź recenzję książki Alex Sand „Nie denerwuj jej”!

Znasz twórczość Marzeny Hryniszak? Co sądzisz o tym tytule?
Cenisz kryminały, które poruszają tak trudne tematy?
* Współpraca barterowa
Z zainteresowaniem sięgnę po przygodę czytelniczą, ostatnio znów mam wzmożone pragnienie relaksowania się przy kryminalnych opowieściach. Tytuł wciągnięty na listę.
coś czuję że jesienią sięgnę po tą ksiązkę, także zapisuje tytuł !
Zapowiada się ciekawie
Lubię, gdy autor potrafi połączyć śledztwo z psychologiczną głębią postaci i trudnymi pytaniami o granice żałoby czy winy.