Dla większości z nas posiadanie własnego kąta to absolutna oczywistość. Stanowi on naszą bezpieczną przystań, do której wracamy każdego dnia, by odciąć się od problemów i po prostu wziąć głęboki oddech. Wyobraź sobie jednak, że ten twardy grunt nagle osuwa się spod nóg. Z dnia na dzień tracisz całą swoją intymność, a codzienność staje się nieustanną walką o przetrwanie i skrawek własnej przestrzeni. O takiej niezwykle trudnej rzeczywistości i bolesnym wkraczaniu w dorosłość opowiada książka, którą napisał Arkadiusz Chrzanowski „Dom z czerwonej cegły”. Więcej informacji o samej publikacji znajdziesz na stronie wydawnictwa, a tymczasem zapraszam do lektury.

Autor: Arkadiusz Chrzanowski
Tytuł: „Dom z czerwonej cegły”
Wydawnictwo: WasPos
Data premiery: 2024-08-23
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
(moim zdaniem bardziej literatura obyczajowa, czy nawet dramat)
ISBN: 9788382905311
Liczba stron: 292
Arkadiusz Chrzanowski „Dom z czerwonej cegły”
Główną bohaterką jest nastoletnia Magda. Dziewczyna po sześciu długich latach spędzonych w stabilnej rodzinie zastępczej nagle ląduje w domu dziecka. Wszystko to dzieje się w chyba najgorszym możliwym momencie, zaledwie rok przed jej osiemnastymi urodzinami. Zamiast z radością i naturalnym spokojem planować wejście w dorosłe życie, nastolatka musi błyskawicznie wypracować sobie zupełnie nowe mechanizmy obronne. Uczy się funkcjonować w surowej, pełnej napięć grupie rówieśniczej. Trafia do miejsca, gdzie czas płynie zupełnie inaczej, gdzie nieustannie trzeba mieć się na baczności, a prawdziwe zaufanie stanowi towar absolutnie deficytowy.
Z zapartym tchem śledziłam, jak bohaterka miesiąc po miesiącu szczegółowo relacjonuje swoją nową codzienność. Z bardzo bliska obserwujemy jej bolesne rozliczenia z toksycznymi relacjami z przeszłości i ludźmi, którzy zawiedli. Kibicujemy jej każdym nerwem, gdy desperacko szuka w tym ogromnym chaosie chociażby najmniejszego cienia nadziei na lepsze jutro. Autor niezwykle wnikliwie nakreślił cały ten mozolny proces adaptacji, pokazując każdą łzę i każdy mały krok Magdy ku odnalezieniu upragnionego bezpieczeństwa.

Zapiski pełne autentycznego bólu
Najbardziej uderzyła mnie w tej historii jej niesamowicie surowa, obdarta z jakiegokolwiek upiększenia forma. Powieść została napisana w pierwszoosobowej narracji, która do złudzenia przypomina intymny, prywatny pamiętnik. Nie znalazłam tu miejsca na wygładzony język czy sztucznie nadmuchane metafory. Otrzymałam za to prawdziwy ból, dojmujący młodzieńczy bunt i niezwykłą, często wręcz brutalną szczerość. Ten potężny efekt dodatkowo potęguje świadomość, że fabuła w całości opiera się na prawdziwych wydarzeniach z życia. Czytając kolejne zapiski Magdy, autentycznie czułam fizyczny ciężar na klatce piersiowej. Miałam też w sobie wielki podziw dla woli walki tej młodej dziewczyny. Autor w ogóle nie boi się dotykać najboleśniejszych strun naszej psychiki i wymusza zadawanie pytań o granice empatii. To potężne uderzenie w nasze wygodne życie, po którym naprawdę trudno spokojnie wrócić do parzenia kawy i codziennych obowiązków.

Wady i zalety surowej formy
Oceniając tę publikację wyłącznie przez pryzmat moich własnych oczekiwań, widzę jej olbrzymie zalety, ale dostrzegam też pewne mankamenty. Głównym atutem jest dla mnie stuprocentowa wiarygodność psychologiczna postaci. Szczerość przekazu dosłownie wylewa się z każdej przeczytanej strony. Jednak ze względu na specyficzną formę comiesięcznych, bardzo osobistych relacji, momentami brakowało mi klasycznej książkowej dynamiki. Akcja czasami zauważalnie zwalnia i staje się odrobinę monotonna. W pełni jednak rozumiem, że taki celowy zabieg świetnie oddaje ten ciągnący się w nieskończoność czas panujący w placówce opiekuńczej. Momentami nagromadzenie trudnych przeżyć było dla mnie po prostu zbyt przytłaczające, co zmuszało mnie do regularnego odkładania lektury, aby złapać dystans i przetrawić przeczytane fragmenty.

Arkadiusz Chrzanowski „Dom z czerwonej cegły” – recenzja
Podsumowując, to niesamowicie ważna, otwierająca oczy książka, która na bardzo długo zostanie w mojej pamięci. Ta historia celowo i brutalnie wyrywa ze strefy komfortu. Zmusza do spojrzenia prosto w oczy problemom, od których społeczeństwo zazwyczaj woli odwracać wzrok. To bolesna, ale i ogromnie potrzebna opowieść o stracie, dojrzewaniu oraz rozpaczliwym szukaniu własnego miejsca na ziemi. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć i pozwolić sobie na te wszystkie niełatwe emocje. A jeśli po tej lekturze poczujesz silną potrzebę zgłębienia podobnych, równie angażujących tematów, gorąco zachęcam do przeczytania recenzji książki Weroniki Masny „Na własnym podwórku”.

Czytasz książki oparte na prawdziwych wydarzeniach? Jak odbierasz powieści w formie intymnego pamiętnika? Lubisz literaturę poruszającą trudne, społeczne tematy?
* Współpraca barterowa
