Współczesny świat wmawia nam, że pełnia władzy leży w naszych rękach. Same decydujemy o swojej ścieżce, budujemy kariery i nie znosimy, gdy ktoś próbuje nam narzucać odgórne reguły. Z dużym dystansem patrzymy na archaiczne instytucje, w których o przywilejach decyduje urodzenie oraz więzy krwi, a nie realne zasługi. Co w sytuacji, gdy nasza starannie wypracowana, demokratyczna niezależność zderzy się z uosobieniem dziedzicznej władzy i potęgą tronu? O tym, jak może wyglądać konfrontacja wolnego ducha z ciężarem królewskiej korony, przekonuje Katarzyna Redmerska „Jak (nie) zostać królową”. Więcej o samej pozycji dowiesz się ze strony wydawnictwa, a tymczasem zapraszam do lektury.

Autor: Katarzyna Redmerska
Tytuł: „Jak (nie) zostać królową”
Wydawnictwo: Axis Mundi
Data premiery: 2024-09-11
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
ISBN: 9788383831794
Liczba stron: 472

Katarzyna Redmerska „Jak (nie) zostać królową”
Malwina Krzysztopolska to doktor habilitowana literaturoznawstwa, która wręcz brzydzi się jakimkolwiek hołdowaniem arystokracji. Jest zagorzałą antyrojalistką, uważającą monarchię za przeżytek, który dawno powinien zniknąć z kart historii. Przypadek rzuca ją prosto w ramiona Oskara II, miłościwie panującego króla Warbenii. On nie jest zwykłym, przystojnym dżentelmenem. To głowa państwa, człowiek trzymający w rękach losy swoich poddanych. Spoczywa na nim ogromny ciężar decyzji politycznych, które dodatkowo krępuje sztywny gorset dworskiego protokołu. Ich relacja od samego początku przypomina zaciętą walkę o dominację. Wyzwolona Polka otwarcie kwestionuje jego autorytet. Monarcha przyzwyczajony do absolutnego posłuszeństwa musi zmierzyć się z kobietą, która nie zamierza bić przed nim pokłonów.

Władza, etykieta i uczucia
Sięgając po tę historię, liczyłam na fascynującą grę o wpływy oraz namiętność rodzącą się na styku dwóch skrajnych światopoglądów. Powieść w dużej mierze dostarcza świetnej rozrywki i potrafi wciągnąć. Cenię lekki styl autorki i błyskotliwe poczucie humoru. Słowne przepychanki, w których Malwina bezlitośnie obnaża absurdy królewskiej etykiety i rzuca wyzwanie autorytetowi króla, czytałam z ogromną przyjemnością. Wyrazisty kontrast między jej bezkompromisową wolnością a jego życiem spętanym państwową racją buduje świetne napięcie. Widzimy z bliska, że bycie władcą to często złota klatka, a noszenie korony wymaga ciągłych wyrzeczeń.

Z drugiej strony czuję pewien niedosyt w kwestii kreacji samego tła politycznego. Skoro autorka porusza tak potężny motyw, jakim jest panowanie nad całym krajem, oczekiwałam znacznie mocniejszego zarysowania mechanizmów rządzących Warbenią. Królestwo wydaje się nieco papierowe. Sama władza Oskara II bywa traktowana pretekstowo, stanowiąc jedynie urocze tło dla romansu, a nie realne brzemię odpowiedzialności. Dodatkowo ciągła niechęć Malwiny do instytucji monarchii z czasem staje się zbyt powtarzalna i odrobinę męcząca. Zamiast głębszej refleksji nad różnicami klasowymi, otrzymujemy momentami ślepy upór, który ujmuje głównej bohaterce nieco wiarygodności.
Warto zwrócić uwagę również na styl autorki, ponieważ nie jest to lektura najłatwiejsza w odbiorze. Jak przystało na dworską tematykę, język, którym operuje Redmerska, bywa dość wyszukany. Ponadto w tekście przeważają szczegółowe, plastyczne opisy scenerii oraz poszczególnych wydarzeń. Moim zdaniem nadaje to powieści niesamowitego charakteru i klimatu. Wiem jednak, że niektórym czytelnikom tak rozbudowana forma i specyficzne słownictwo mogą na dłuższą metę odrobinę przeszkadzać.

Katarzyna Redmerska „Jak (nie) zostać królową” – recenzja
Mimo uproszczeń w ukazywaniu politycznego ciężaru korony, pierwsza część dylogii to wciąż wciągająca i zabawna opowieść o przekraczaniu granic. To idealna pozycja na długi wieczór. Książka pod płaszczykiem lekkiego romansu zadaje pytanie o to, czy miłość potrafi pokonać przepaść ustrojową. Zakończenie zostawia spory apetyt w kontekście kolejnego tomu. Daje w ten sposób nadzieję, że zobaczymy tam jeszcze więcej dworskich intryg i zmagań z bezwzględną machiną władzy. Mimo pewnych niedociągnięć, uważam książkę za bardzo przyjemną w odbiorze i zdecydowanie wartą przeczytania. Jeśli szukasz innych pozycji, gdzie motywem przewodnim jest kobieca siła, koniecznie przeczytaj recenzję książki Pauli Ciulak „Kobiece zasady”.

Co sądzisz o tej pozycji? Sięgasz po książki, w których jednym z motywów jest władza?
Uważasz, że korona to dziś realna władza czy raczej złota klatka?
* Współpraca barterowa
