Rodzicielstwo najczęściej rozpatrujemy przez pryzmat biologii. Wpisane w ludzką naturę pragnienie przedłużenia gatunku wydaje się naturalnym etapem dorosłego życia. Stanowi też dla wielu spełnienie społecznych oczekiwań. Istnieje jednak zupełnie inny wymiar budowania rodziny. Opiera się on na świadomym wyborze drugiego człowieka, a nie na więzach krwi. Taka decyzja wymaga ogromnej odwagi, cierpliwości oraz zmierzenia się z lękami. Proces adopcyjny często staje się wyczerpującą walką z biurokracją i dojmującą samotnością. To również poczucie bezsilności oraz konieczność udowadniania swoich kompetencji opiekuńczych. To doświadczenie bezlitośnie obnaża granice ludzkiej determinacji. Pokazuje też bardzo wyraźnie, ile jesteśmy w stanie poświęcić dla stworzenia komuś domu. Właśnie te emocje bardzo szczerze ukazuje Robert Klose „Jak adoptowałem Antona”. Jest to przepiękna opowieść o drodze do świadomie wybranego ojcostwa. Więcej na jej temat przeczytasz na stronie wydawcy. Zapraszam do lektury.

Okładka książki „Jak adoptowałem Antona” autorstwa Roberta Klose w estetycznej kompozycji z filiżanką czarnej kawy, żółtymi różami i perłami na białym materiale.

Autor: Robert Klose
Tytuł: „Jak adoptowałem Antona”
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 2024-11-20
Gatunek: biografia, autobiografia, pamiętnik
ISBN: 9788383733135
Liczba stron: 292

Strona tytułowa książki „Jak adoptowałem Antona” wydawnictwa Novae Res, otoczona żółtymi różami, sznurem pereł i filiżanką kawy na białym tle.

Robert Klose „Jak adoptowałem Antona”

Historia koncentruje się na Robercie Klose. Samotny mężczyzna decyduje się na adopcję ukraińskiego chłopca. Od pierwszych stron trafia w rzeczywistość pełną skomplikowanych formalności. Niejasne procedury i urzędniczy chaos skutecznie odbierają mu poczucie kontroli nad sytuacją. Każdy kolejny etap adopcji okazuje się coraz większym wyzwaniem. Sama droga do spotkania z dzieckiem wymaga podróży na drugi koniec Europy. Wymusza też bezpośrednie zmierzenie się z własnymi emocjonalnymi ograniczeniami. Zamiast uporządkowanego procesu budowania rodziny otrzymujemy opowieść o zmęczeniu i frustracji. Bohater ciągle zawieszony jest między wielką nadzieją a zwątpieniem.

Szczególne miejsce zajmuje w tej historii Anton. To chłopiec mocno wycofany, ostrożny i nieufny wobec nowej sytuacji. Nie ma tutaj miejsca na szybkie zbliżenie czy natychmiastową więź. Jego zachowanie stanowi naturalną konsekwencję bardzo trudnych doświadczeń. Żył wcześniej w warunkach pozbawionych stabilności i bezpieczeństwa. Pierwsze spotkania z Robertem są pełne dystansu i przedłużającego się milczenia. Początkowa rezerwa emocjonalna chłopca absolutnie nie znika od razu. Relacja obu bohaterów rozwija się powoli i niemal niepostrzeżenie. Budują ją codzienne sytuacje, drobne gesty i oswajanie nowej obecności. Właśnie ta powolność czyni rodzącą się więź niesamowicie wiarygodną.

Istotnym tłem pozostają surowe realia ukraińskich sierocińców i systemu adopcyjnego. Często system ten bardziej utrudnia niż wspiera proces budowania nowej rodziny. Robert Klose bez upiększeń pokazuje świat dzieci funkcjonujących w poczuciu tymczasowości. Z kolei dorośli muszą walczyć z procedurami nieuwzględniającymi ludzkiej perspektywy. Dzięki temu opisywana historia nabiera znacznie szerszego wymiaru. Staje się niezwykle osobistą i intymną opowieścią o trudach adopcji. Równocześnie stanowi cenną refleksję nad wielką samotnością dzieci pozbawionych stałego domu.

Rozdział pierwszy zatytułowany „Proces”, w eleganckim kadrze z filiżanką kawy, perłami i żółtymi różami.

Intymny portret rodzącej się relacji

Najmocniej w tej opowieści wybrzmiewa emocjonalna szczerość głównego bohatera. Nie jest on wcale przedstawiony jako ktoś pewny siebie i nieomylny. Przeciwnie, wielokrotnie zmaga się z narastającą bezsilnością i fizycznym zmęczeniem. Ma też do siebie wiele pytań dotyczących podjętej decyzji. Taka ludzka perspektywa nadaje całej historii bardzo wyjątkową autentyczność. Opowieść ta jest całkowicie pozbawiona sztucznej idealizacji procesu adopcyjnego.

Otwarta książka „Jak adoptowałem Antona” Roberta Klose na stronie 31. Obok książki leży filiżanki kawy, perły i bukietu żółtych róż.

Najsilniej działają tu fragmenty ukazujące stopniowe budowanie wzajemnego zaufania. Próżno szukać w nich spektakularnych momentów nagłego przełomu. Fundament relacji tworzą raczej bardzo drobne i codzienne sytuacje. Właśnie w tej powtarzalnej zwyczajności kryje się największa siła recenzowanej książki. Ojcostwo nie rodzi się w niej magicznie z dnia na dzień. Powstaje krok po kroku z żmudnych prób zrozumienia drugiego człowieka.

Styl narracji pozostaje dość oszczędny i pozbawiony przesadnego nacisku na emocje. Taki celowy zabieg dodatkowo wzmacnia ogólną wiarygodność całej opowieści. Dzięki temu nawet te pozornie najprostsze sceny nabierają wielkiego znaczenia. Pokazują nam proces niedający się w absolutnie żaden sposób sztucznie przyspieszyć.

Rozdział czwarty zatytułowany „Pociąg pospieszny do Kijowa”, w eleganckim kadrze z filiżanką kawy, perłami i żółtymi różami.

Robert Klose „Jak adoptowałem Antona” – recenzja

Robert Klose „Jak adoptowałem Antona” to niezwykle poruszająca historia o budowaniu rodziny. Pokazuje nierówną walkę bohatera wbrew przeciwnościom, lękom i społecznym wyobrażeniom. Opowieść ta skłania czytelnika do głębokiej refleksji nad prawdziwą istotą ojcostwa. Uświadamia nam, jak powoli rodzi się więź między ludźmi niełączącymi się biologicznie. Powstaje ona całkowicie na poziomie emocjonalnym i w pełni świadomie. To niezwykle mądra lektura ucząca ogromnej cierpliwości i odpowiedzialności. Udowadnia w piękny sposób, że najważniejsze życiowe relacje zawsze wymagają długiego procesu wzajemnego poznawania. A jeśli ta historia przypadła Ci do gustu, być może zainteresuje Cię również książka Adama Czyża„Wolontariusz”.

Grzbiet i okładka ksiażki „Jak adoptowałem Antona” Roberta Klose. Ujęcie książki pod kątem na białym tle. Obok leżą żółte róże i filiżanka kawy.

Znasz już historię Roberta i Antona? Co w tej opowieści poruszyło Cię najbardziej?
Jaką inną książkę o adopcji możesz polecić?

* Współpraca barterowa

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *