Zdarza się, że na coś bardzo czekamy. Wyobrażamy sobie idealny moment, snujemy plany i budujemy w głowie obraz, który z każdym dniem staje się coraz bardziej perfekcyjny. Podobnie bywa z wyczekiwanymi przesyłkami – wypatrujemy kuriera, odświeżamy status, a kiedy wreszcie otwieramy upragnione pudełko, okazuje się, że zawartość nieco różni się od katalogowych obietnic. Z literackimi debiutami bywa uderzająco podobnie, a o tym, jak cienka granica dzieli wielkie oczekiwania od zderzenia z rzeczywistością, przypomina książka – Żaneta Górecka „Nieudane doręczenie”. Więcej informacji o książce znajdziesz TUTAJ, a tymczasem zapraszam do lektury.

Okładka książki „Nieudane doręczenie” Żanety Góreckiej. Okładka przedstawia mroczny krajobraz z drewnianą chatą nad wodą z krwistoczerwonym odbiciem. Obok ułożone są czerwone róże i wachlarz kart do gry.

Autor: Żaneta Górecka
Tytuł: „Nieudane doręczenie”
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data premiery: 2026-02-25
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788381327381
Liczba stron: 336

Zbliżenie na stronę książki z cytatem Stephena Kinga: „Najbardziej przerażający moment to ten, tuż zanim zaczniesz”. W tle czerwone róże i karty do gry na białym materiale.
Strona tytułowa książki „Nieudane doręczenie” Żanety Góreckiej z logo wydawnictwa Zwierciadło. Kompozycja ozdobiona czerwonymi różami i kartami do gry ułożonymi w wachlarz.

Żaneta Górecka „Nieudane doręczenie”

Historia zabiera nas do pozornie sennej i bezpiecznej dzielnicy, której poukładana fasada pęka z hukiem w momencie makabrycznego odkrycia. W domu należącym do Henryka Zielińskiego dwoje bohaterów, Łucja Adamczewska i Mateusz Jasiński, natrafia na zmasakrowane ciało. Jakby tego było mało, brat właściciela, zmagający się od lat z nałogiem hazardowym Aleksander, zapada się pod ziemię. Początkowo zarysowuje się klasyczny motyw rodzinnych porachunków o spadek, jednak sprawy szybko przybierają mroczniejszy obrót. W bagażniku auta zaparkowanego niedaleko miejsca zbrodni policjanci znajdują kolejne przerażające dowody, a każdy nowy trop prowadzi do tajemnic, które miały na zawsze pozostać w ukryciu.

Rozdział 3 książki „Nieudane doręczenie” Żanety Góreckiej. Książka leży na białej tkaninie obok czerwonych róż i talii kart.

Śledztwo przejmuje duet komisarzy Maja Lewandowska oraz Antoni Szymański, którym towarzyszy patolożka Katarzyna Osiczko. Sytuacja komplikuje się już na samym początku, gdy lekarka odkrywa, że ofiarą wcale nie musi być Henryk. Od tego momentu fabuła gęstnieje w zastraszającym tempie, a praca śledczych zaczyna przypominać stąpanie po polu minowym. Ktoś systematycznie usuwa ślady – ciała znikają z kostnicy, kluczowi świadkowie giną lub milkną ze strachu, a poufne akta trafiają do mediów. Wszystko wskazuje na to, że morderca jest o krok przed policją, bacznie obserwuje każdy ruch komisarzy, a być może sam funkcjonuje w ich najbliższym otoczeniu.

Rozdział 10 książki „Nieudane doręczenie” Żanety Góreckiej. Książka leży na białej tkaninie obok czerwonych róż i talii kart.

Emocje, styl i mroczny klimat powieści

Najmocniej działa tutaj sam pomysł na zbrodnię i misterna sieć powiązań. Żaneta Górecka stworzyła szkielet świetnego thrillera, w którym intryga potrafi zaskoczyć, a motyw skorumpowanego środowiska budzi autentyczną ciekawość. Książka nie jest jednak pozbawiona wad typowych dla literackich początków. Choć bardzo chciałam w pełni zanurzyć się w lękach komisarz Lewandowskiej czy osaczeniu patolożki Osiczko, zabrakło mi tutaj głębszej psychologii postaci. Ich rozterki są często komunikowane w sposób suchy i deklaratywny, przez co trudniej o silną, emocjonalną więź z bohaterami. Język powieści bywa miejscami sztywny, co potrafi wybić z rytmu i osłabić starannie budowaną atmosferę małego, dusznego miasteczka.

Zauważalnym mankamentem są również dialogi, którym niekiedy brakuje naturalnej płynności i dynamiki niezbędnej w chwilach grozy. W scenach wymagających napięcia narracja potrafi zboczyć w stronę zbędnego patosu, a niektóre zagadki wyjaśniane są odrobinę zbyt dosłownie, odbierając tym samym przyjemność z samodzielnego łączenia faktów. Mimo tych potknięć, książka posiada swój magnetyzm. Chęć poznania tożsamości mordercy i odkrycia wszystkich sekretów jest na tyle silna, że lektura wciąż dostarcza satysfakcjonującej rozrywki. To pozycja, która mimo swoich widocznych niedociągnięć, potrafi skutecznie przykuć uwagę.

Fragment tekstu z książki „Nieudane doręczenie” ukazujący dialogu o miejscu zbrodni. Książka leży na białym materiale w otoczeniu czerwonych róż i rozłożonych kart do gry.

Żaneta Górecka „Nieudane doręczenie” – recenzja


Żaneta Górecka „Nieudane doręczenie”
to kryminał rozpięty między bardzo dobrą koncepcją a odrobinę słabszym, debiutanckim wykonaniem. Ta historia udowadnia jedno: pisarka ma ogromną wyobraźnię i potrafi konstruować wciągające intrygi. Warsztat literacki wymaga jeszcze oszlifowania, a w samej opowieści brakowało mi większej emocjonalnej głębi bohaterów. Nie skreślam jednak tego tytułu – ta pierwsza powieść wyraźnie pokazuje duży potencjał autorki. To przyzwoity kryminalny debiut, który wciąga mimo swoich niedoskonałości. Warto dać mu szansę, jeśli drobne stylistyczne potknięcia nie przeszkadzają Wam w czerpaniu przyjemności z dobrej intrygi. Lektura zostawia po sobie delikatną nutę niedosytu, ale jednocześnie budzi nadzieję. Kolejne literackie przesyłki od tej twórczyni mogą okazać się już strzałem w dziesiątkę. Jeśli jednak na razie wciąż czujesz czytelniczy głód, koniecznie przeczytaj recenzję książki Miki Modrzyńskiej „Poradnik grzebania kotów”.

Grzbiet i okładka książki „Nieudane doręczenie” autorstwa Żanety Góreckiej od Wydawnictwa Zwierciadło. Na książce leży bukiet czerwonych róż, a w tle widać karty do gry.

Masz ten tytuł w planach? Lubisz kryminalne debiuty?
Zdarzyło Ci się kiedyś przymknąć oko na styl dla dobrej intrygi?

* Współpraca barterowa

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *