Żyjemy w świecie, w którym coraz rzadziej zatrzymujemy się na moment. Zamiast tego wolimy pędzić przed siebie. Niestety, przez to rzadko dostrzegamy magię ukrytą w codzienności. Wypieramy ze świadomości baśniowe obrazy. Pozwalamy bowiem, by chłodna kalkulacja i szybkie tempo zdominowały naszą wrażliwość. Pamiętam czasy, gdy jako mała dziewczynka wpatrywałam się w mroczne zakamarki lasu. Szczerze wierzyłam wtedy, że pośród wiekowych drzew ukrywają się magiczne istoty. Dziś natomiast takie momenty autentycznego zachwytu stają się towarem deficytowym. Właśnie dlatego z tak wielką nostalgią szukam w literaturze ducha dawnych opowieści. Pragnę powrotu do niewinności, w której dobro zawsze odnosi triumf. Dokładnie taką piękną ucieczkę od hałasu zaoferował mi Norbert Grzegorz Kościesza „W leśnym stawie”. Po więcej odsyłam na profil autorski, a tymczasem zapraszam do artykułu.

Okładka książki z napisem Norbert Grzegorz Kościesza „W leśnym stawie” w estetycznej aranżacji z filiżanką kawy i bukietem czerwonych róż.

Autor: Norbert Grzegorz Kościesza
Tytuł: „W leśnym stawie”
Wydawnictwo: Ridero
Data premiery: 2019-01-01
Gatunek: baśnie, legendy, podania
ISBN: 9788381556538
Liczba stron: 76

Strona tytułowa książki z napisem Norbert Grzegorz Kościesza „W leśnym stawie” na białym materiale w otoczeniu czerwonych róż i filiżanki kawy.
Spis treści książki „W leśnym stawie” leżącej na białym tle w estetycznej kompozycji z czerwonymi różami i filiżanką kawy.

Norbert Grzegorz Kościesza „W leśnym stawie”

Historia kreśli przed nami przestrzeń leżącą na styku dwóch odmiennych, zaczarowanych krain. Co więcej, to właśnie tam krzyżują się ścieżki leśnych dzieci. Na samym początku poznajemy uśmiechniętą rusałkę Rozę oraz chłopca o imieniu Źdźbełko. Ich relacja zawiązuje się naturalnie i błyskawicznie. Dni upływają im na beztroskich zabawach w wodzie. W rezultacie stajemy się świadkami scen ociekających autentycznym urokiem. Kiedy Roza klaszcze w dłonie, jezioro nagle ożywa. Z głębin wyłaniają się fale, a na ich grzbietach tańczą radosne ryby.

Norbert Grzegorz Kościesza „W leśnym stawie”. Pierwszy rozdział książki leżącej na białej, miękkiej tkaninie z bukietem czerwonych róż i filiżanką kawy.

Sielanka zostaje jednak w końcu brutalnie przerwana. Jedno z dzieci pada bowiem ofiarą mrocznego zaklęcia. Z kolei drugie bez wahania rusza mu na ratunek. Tym samym rozpoczyna się pełna wyzwań i niewiadomych wędrówka. Warto zaznaczyć, że autor zgrabnie podzielił tę historię na cztery spójne rozdziały. Są to kolejno: W leśnym stawie; Przyjaźń, kara i zagadka; Wróżka Patysia oraz zamykające całość Kocham Cię Tato. Ponadto takie rozbicie akcji nadaje opowieści świetny rytm. Oprócz tego ogromnie ułatwia to dawkowanie lektury. Podczas trudnej drogi bohaterowie spotykają wspaniałych sojuszników. Nowi przyjaciele oferują im bezinteresowną pomoc. Ostatecznie fabuła nieuchronnie zmierza do wielkiej próby. Wynik tego starcia zadecyduje o losach krain i samej przyjaźni.

Ilustracja Króla Mułka w książce „W leśnym stawie” ułożona na białym tle obok czerwonych róż i filiżanki z kawą.

Baśniowy wehikuł czasu

Zanurzając się w tę narrację, poczułam się niezwykle bezpiecznie. Przede wszystkim otuliło mnie ciepło klasycznych baśni snutych przed snem. Ogromnym walorem tej książki jest jej niezwykły, niedzisiejszy klimat. Potwierdzają to zresztą bardzo wysokie oceny czytelników. Dodatkowo wyczułam w słowach ogromną szczerość. Zauważyłam też wspaniały szacunek do tradycyjnych form literackich. Emocje głównych postaci w naturalny sposób rezonowały z moimi własnymi odczuciami. Dlatego razem ze Źdźbełkiem odczuwałam wielki lęk przed nieznanym. Jednocześnie czułam ogromną determinację, by ocalić kogoś bliskiego. Ponadto plastyczny styl pisania wspaniale pobudza zmysły. Maluje przed oczami żywe krajobrazy, w które wchodzi się z czystą przyjemnością. Krótko mówiąc, to literatura autentycznie rozgrzewająca serce.

Z drugiej strony zawsze staram się patrzeć obiektywnie. Jeśli miałabym doszukiwać się mankamentów, wskazałabym na dosłowne morałowanie. Niestety, w kilku fragmentach brakuje pewnej subtelności. Dla dorosłego odbiorcy takie podanie wniosków na tacy wydaje się zbyt proste. Niemniej jednak doskonale rozumiem przyjętą konwencję. To w końcu baśń stworzona z myślą o najmłodszych. Z tego powodu jawny dydaktyzm ostatecznie się broni. Służy po prostu jako skuteczne narzędzie wychowawcze. W rezultacie absolutnie nie przysłania on fenomenalnego odbioru całości.

Norbert Grzegorz Kościesza „W leśnym stawie”. Drugi rozdział książki leżącej na białej, miękkiej tkaninie z bukietem czerwonych róż i filiżanką kawy.

Norbert Grzegorz Kościesza „W leśnym stawie” – recenzja

Ta krótka opowieść to niezwykle wzruszający dowód na jedną rzecz. Prawdziwa odwaga zaczyna się dopiero wtedy, gdy pomagamy komuś bliskiemu. Ponadto jej tradycyjny klimat w pełni angażuje wyobraźnię. Pozwala nam zatem na nowo uwierzyć w magię. Z pewnością to utwór, który przypomina o ważnych wartościach. Udowadnia każdemu z nas, jak istotne jest wspieranie słabszych. Z całego serca polecam Ci tę lekturę. To po prostu mądra i pięknie napisana historia. Bez wątpienia można z niej czerpać garściami. Podobnie zresztą jest w przypadku powieści Allen Levi „Theo z Golden”.

Rozłożona książka „W leśnym stawie” z ilustracją płaczącej rusałki Rozy trzymającej żabę, obok filiżanka kawy i czerwone róże.

Zwracasz uwagę na ukryte przesłania w baśniach?
Czy Twoim zdaniem tradycyjne historie wciąż potrafią zainteresować dzieci?

* Współpraca barterowa

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *