Czasem patrzę na te wszystkie beztroskie zdjęcia z dalekich podróży, na uśmiechnięte twarze na tle kanałów i gdzieś w środku czuję po prostu ukłucie żalu. Zazdroszczę ludziom, którzy pod wpływem impulsu potrafią spakować torbę i z dnia na dzień wyjechać. U mnie zdrowie wyznacza twarde granice, których często, choćbym bardzo chciała, nie potrafię przekroczyć. Spontaniczny wyjazd to luksus, na który moje ciało aktualnie mi nie pozwala, a zderzenie z tą ograniczoną mobilnością wciąż potrafi boleć. Jednak wyobraźnia rządzi się swoimi prawami. Kiedy fizycznie nie mogę dotrzeć do miejsc, o których marzę, szukam dróg alternatywnych. Uciekam w obrazy, zapachy i papierowe historie, które pozwalają odetchnąć. W dni, kiedy własne cztery ściany wydają się zbyt ciasne, moją najnowszą, osobistą przepustką do chłodnych, kamiennych uliczek i włoskiego słońca okazali się Lucie Tournebize i Guillaume Dutreix „Wenecja. Mały atlas hedonistyczny”. Całą serię książek Mały atlas hedonistyczny znajdziesz TUTAJ, a póki co, zapraszam do wpisu.

Autor: Lucie Tournebize i Guillaume Dutreix
Tłumaczenie: Justyna Nowakowska
Tytuł: „Wenecja. Mały atlas hedonistyczny”
Tytuł oryginalny: „Venise: Petit Atlas Hédoniste”
Wydawnictwo: Znak Koncept
Data premiery: 2026-01-14
Gatunek: literatura podróżnicza
ISBN: 9788383679211
Liczba stron: 256

Lucie Tournebize i Guillaume Dutreix „Wenecja. Mały atlas hedonistyczny”
Zaglądając do środka, nie dostajemy suchego, encyklopedycznego spisu atrakcji turystycznych. Publikacja zabiera nas w głęboko przemyślany, autorski spacer po mieście. Treść została niezwykle logicznie podzielona na poszczególne weneckie dzielnice. Każda część otwiera się bardzo czytelną mapą, która pozwala błyskawicznie zorientować się w terenie i zaplanować wędrówkę.

Zamiast gonić od jednego zatłoczonego muzeum do drugiego, autorzy zachęcają do zboczenia z głównych szlaków. Zagłębiamy się w ukryte ogrody, odkrywamy sekrety lokalnego rzemiosła i zatrzymujemy się w miejscach celowo omijanych przez masową turystykę. To kompletny obraz miasta, gdzie historia i elegancka architektura płynnie łączą się z prozą życia. Znajdziesz tu starannie zaplanowane trasy spacerowe oraz bardzo konkretne rekomendacje kameralnych bacari, w których serwuje się doskonałe cicchetti. To ujęcie Wenecji od strony jej rdzennych mieszkańców i ich codziennych rytuałów.

Estetyczna uczta i emocjonalne wyciszenie
Dla mnie, jako osoby, która na co dzień pracuje z obrazem i drobiazgowo układa kompozycje przed obiektywem, ta książka to czysta estetyczna przyjemność. Strona wizualna kradnie serce od pierwszej sekundy. Grube, matowe karty przepięknie eksponują fotografie, a moje oko autentycznie odpoczywa, łowiąc wszystkie starannie zaplanowane detale. Kadry fenomenalnie oddają miękkie światło uderzające o powierzchnię wody i surową fakturę starych murów.
Przewracając kolejne strony, wręcz czuję ten specyficzny, włoski klimat i zapach mocnego espresso. Emocje, które towarzyszą lekturze, to przede wszystkim głębokie wyciszenie. Styl narracji, łączący wysoką kulturę z niespiesznym celebrowaniem chwil, niesamowicie koi nerwy. Książka nie krzyczy, nie pogania, daje za to przestrzeń na swobodny oddech.

Nietypowy format przewodnika
Nie jest to jednak publikacja pozbawiona wad, a podczas lektury dostrzegłam mankamenty, które dla wielu osób okażą się decydujące. Będąc zupełnie szczerą, gdybym miała spakować tę książkę do plecaka i ruszyć z nią na całodniowe zwiedzanie, uznałabym to za fizyczną karę. Album jest ogromny, mocno nieporęczny i waży naprawdę sporo.
Brakuje w nim również twardych, typowo turystycznych danych. Nie uświadczysz tu aktualnych cenników biletów, godzin otwarcia najpopularniejszych galerii czy praktycznych wskazówek, jak zorganizować tani wyjazd. Dla kogoś, kto szuka lekkiego, taniego planera na weekendowy city break, ten brak konkretów będzie irytujący. Paradoksalnie, to, co w terenie uchodziłoby za potężny minus, dla mnie stanowi ogromną zaletę. Dzięki rezygnacji z ulotnych informacji budżetowych, treść tak szybko się nie zestarzeje. Zyskuje za to rangę pełnoprawnego, luksusowego albumu do domowej biblioteczki.

Album „Wenecja. Mały atlas hedonistyczny” – recenzja
„Wenecja. Mały atlas hedonistyczny” to coś znacznie więcej niż zbiór ładnych fotografii spiętych twardą oprawą. Stanowi on idealnie wyważony balans pomiędzy wciągającą, wartościową literaturą podróżniczą a doskonałym zmysłem wizualnym. W dni, kiedy brakuje mi sił, a otaczające mnie cztery ściany stają się zbyt ciasne, ta pozycja daje mi wytchnienie. Uczy łagodności i udowadnia, że marzenia wciąż można realizować na własnych zasadach, nawet jeśli na ten moment ta podróż odbywa się wyłącznie z poziomu wygodnego fotela. A jeśli tak jak ja cenisz sobie takie wciągające opowieści, które stanowią swoisty literacki bilet w nieznane, z pewnością zaciekawi Cię również książka Camille O’Naill „Sucinum. Tajemnice bursztynowego szlaku”.

Co sądzisz o tej pozycji? Sięgasz po książki z literatury podróżniczej?
Dokąd odbyłaby się Twoja wymarzona podróż?
* Współpraca barterowa
