Wyobraź sobie lepkie, duszne powietrze, które niemal można kroić nożem. Słońce praży bezlitośnie, zmuszając do zrzucenia nie tylko ubrań, ale i starannie nakładanych na co dzień masek. Właśnie w takich warunkach najłatwiej o błędy, a granica między bezpieczną rutyną a całkowitym chaosem staje się niebezpiecznie cienka. Często wydaje nam się, że znamy kogoś na wylot. Ufamy bezgranicznie, traktując drugiego człowieka jak pewnik, stały i niezachwiany fundament naszej codzienności. Wierzymy w powtarzalne gesty, utarte schematy i deklaracje. A co, jeśli ten fundament od samego początku był zbudowany na kruchym szkle i iluzji? Z takim właśnie bolesnym przebudzeniem i całkowitym zburzeniem dotychczasowego porządku zderza nas Magdalena Winnicka „Lovebirds na zawsze”. Ten tom, jak i cała dylogia do kupienia TUTAJ, a póki co, zapraszam do wpisu.

Bordowa okładka książki z minimalistyczną grafiką róży i napisem Magdalena Winnicka „Lovebirds na zawsze”, leżąca na białym materiale w otoczeniu filiżanki czarnej kawy, dwóch różowych makaroników w kształcie serc i świeżych czerwonych róż.

Autor: Magdalena Winnicka
Tytuł: „Lovebirds na zawsze”
Seria: Na zawsze (tom 2)
Wydawnictwo: Natios
Data premiery: 2023-11-15
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
ISBN: 9788396389565
Liczba stron: 400

Otwarta książka z dedykacją od autorki dla Adrianny, ułożona na pofalowanym białym tle w towarzystwie eleganckiej filiżanki czarnej kawy, różowych makaroników w kształcie serc i bukietu czerwonych róż.
Magdalena Winnicka „Lovebirds”. Strona tytułowa książki w kompozycji flat lay na białym pofalowanym tle, w towarzystwie czarnej kawy, dwóch serduszkowych makaroników i bukietu świeżych czerwonych róż.

Magdalena Winnicka „Lovebirds na zawsze”

Po lekturze pierwszej części myślałam, że najgorsze zawirowania już za nami, a kalifornijskie słońce przyniesie bohaterom chociaż odrobinę ukojenia i pozwoli im ułożyć tę skomplikowaną relację. Nic bardziej mylnego. Wpadamy prosto w sam środek wakacyjnej spiekoty, gdzie temperatura rośnie w zastraszającym tempie, ale bynajmniej nie z powodu pogody. Napięcie między Katie a Connorem gęstnieje z każdą przeczytaną stroną. Ich dotychczasowy, pozornie poukładany świat zaczyna pękać w szwach, ujawniając głęboko skrywane rysy.

Connor, który do tej pory jawił się jako ostoja spokoju, opiekuńczy anioł stróż i niezawodny przyjaciel, nagle zdejmuje rękawiczki. Okazuje się, że ten łagodny mężczyzna ukrywa mroczne tajemnice, a jego autorytarne, dominujące oblicze momentami mrozi krew w żyłach. Katie również nie jest już tą samą zagubioną, bezbronną dziewczyną. Przechodzi fascynującą, choć okupioną ogromnym bólem metamorfozę. Staje się w pełni świadomą swoich pragnień kobietą, która nie zamierza tańczyć w rytm cudzej melodii. W ten cały buzujący od niedopowiedzeń i skrajnych emocji układ wkracza Michael. Rówieśnik dziewczyny jest nieprzewidywalny, momentami irytujący, a jednocześnie szalenie intrygujący. Zjawia się dokładnie tam, gdzie jest najwięcej dymu, zawsze gotowy w ułamku sekundy dolać oliwy do ognia lub z szelmowskim uśmiechem całkowicie go ugasić.

Magdalena Winnicka „Lovebirds na zawsze”.Rozdział pierwszy książki z perspektywy Kate, leżącej na białym materiale obok filiżanki ze złotym brzegiem, dwóch różowych makaroników i bukietu czerwonych róż.

Emocjonalne przeciąganie liny

Ta książka to czyste czytelnicze szaleństwo i wyczerpujący emocjonalnie rollercoaster. Pióro autorki ma w sobie magnetyzm, który dosłownie przykuwa do fotela i sprawia, że świat dookoła przestaje istnieć. Kiedy pochłaniałam kolejne rozdziały, targały mną tak skrajne uczucia, że wielokrotnie musiałam zamknąć powieść, wziąć kilka głębokich oddechów i dopiero po dłuższej chwili wracać do lektury.

Magdalena Winnicka „Lovebirds na zawsze”.Rozdział jedenasty książki z perspektywy Conora, leżącej na białym materiale obok filiżanki ze złotym brzegiem, dwóch różowych makaroników i bukietu czerwonych róż.

Dawno żaden męski bohater nie wyprowadził mnie z równowagi w takim stopniu, jak zrobił to Connor. Jego zatajanie prawdy, ciągłe gierki i uporczywe próby zdominowania Katie budziły we mnie ogromny, wewnętrzny sprzeciw. Patrzenie na to, jak rani i manipuluje osobą, którą rzekomo chroni przed całym złem świata, autentycznie bolało. Złościłam się też na główną bohaterkę. Obserwowanie jej wahań i momentów, w których ulegała dawnym przyzwyczajeniom, doprowadzało mnie do frustracji. Krzyczałam w myślach, żeby uderzyła pięścią w stół, postawiła twarde, nieprzekraczalne granice i przestała usprawiedliwiać toksyczne zachowania dawnym sentymentem.

Fragment tekstu z książki otwartej na 129 stronie, w romabtycznej aranżacji z filiżanką kawy, makaronikami i czerwonymi różami.

Jednak to właśnie jej słabość, zagubienie i ta ludzka uległość sprawiają, że postać staje się boleśnie realistyczna. Nikt nie pozbywa się lat silnego przywiązania z dnia na dzień. Ten powolny, szarpany proces dorośnięcia i brutalnego weryfikowania wyidealizowanego obrazu opiekuna z dzieciństwa został napisany wręcz brawurowo. Ogromnym ratunkiem dla moich nadszarpniętych nerwów okazał się Michael. Ten chłopak to chodzący żywioł. Kradł absolutnie każdą scenę, w której się pojawiał, a jego nieprzewidywalność dodawała historii genialnej dynamiki, ratując mnie przed całkowitym przytłoczeniem ciężką atmosferą powieści.

Grzbiet i okładka książki leżącej na białym materiale, na któej położono bukit czerwonych róż.

Magdalena Winnicka „Lovebirds na zawsze” – recenzja

Rzadko zdarza się książka wywołująca tak ogromną frustrację połączoną z czystą czytelniczą fascynacją. Magdalena Winnicka w powieści „Lovebirds na zawsze” świetnie gra na emocjach i zmusza do zderzenia z bardzo niewygodną prawdą o ludzkich relacjach. To opowieść o weryfikowaniu własnych granic, o cenie płaconej za błędy i o trudnym uwalnianiu się z utartych schematów. Zdecydowanie odradzam ten tytuł osobom szukającym lekkiej opowieści na słoneczne popołudnie. Z kolei fanki mocnych wrażeń przepadną w tej historii bez reszty. Przed lekturą zachęcam do poznania poprzedniego tomu „Besties na zawsze”. To absolutnie konieczny krok, aby w pełni zrozumieć bolesną ewolucję tej toksycznej i niezwykle skomplikowanej relacji.

Skrzydełko okładki książki z widocznymi logotypami patronów medialnych, w tym logo nawysokimobcasie.pl, ułożone na białym materiale obok filiżanki kawy i czerwonych róż.

Planujesz przeczytać tę serię? Znasz inne książki autorki?
Jakie zachowania u książkowych bohaterów najbardziej Cię irytują?

    * Patronat medialny

    Podobne wpisy

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *