Złapałaś się kiedyś na tym, że dramatycznie wręcz brakuje Ci oddechu? Współczesny świat niestety pędzi nieubłaganie naprzód. My, dorośli, bardzo rzadko mamy czas na prawdziwy i głęboki relaks. Właśnie dlatego coraz częściej szukam bezpiecznej, domowej przestrzeni. Chcę po prostu zwolnić. Może to dlatego tak doceniam mądre, klasyczne baśnie. Wprowadzają one do naszej codzienności niesamowity spokój Pozwalają wygodnie usiąść razem pod ciepłym kocem. Następnie płynnie przenoszą nas do zupełnie innej, magicznej rzeczywistości. Ostatnio w moje ręce trafiła dokładnie taka pozycja. Idealnym przykładem powrotu do klasyki jest właśnie Norbert Grzegorz Kościesza „Opowieści starej puszczy”. To niezwykle ciepła historia. Pachnie mchem, przygodą oraz prawdziwą ojcowską miłością. Zdecydowanie warto przyjrzeć się jej bliżej. Serdecznie zachęcam do poznania twórczości i zajrzenia na profil autorski. Póki co, zapraszam do artykułu.

Okładka książki z napisem Norbert Grzegorz Kościesza „Opowieści starej puszczy” w estetycznej aranżacji z filiżanką kawy i bukietem czerwonych róż.

Autor: Norbert Grzegorz Kościesza
Tytuł: „Opowieści starej puszczy”
Wydawnictwo: Ridero
Data premiery: 2018-01-01
Gatunek: baśnie, legendy, podania
ISBN: 9788381267403
Liczba stron: 106

Strona tytułowa książki z napisem Norbert Grzegorz Kościesza „Opowieści starej puszczy” na białym materiale w otoczeniu czerwonych róż i filiżanki kawy.
Spis treści książki „Opowieści starej puszczy” leżącej na białym tle w estetycznej kompozycji z czerwonymi różami i filiżanką kawy.

Norbert Grzegorz Kościesza „Opowieści starej puszczy”

Od pierwszych stron trafiamy prosto w samo serce Starej Puszczy. To właśnie tam toczy się codzienne, niezwykle spokojne życie naszych głównych bohaterów. Początkowo poznajemy bardzo radosną, leśną elfkę. Nazywa się ona Kinguńcia-Śmiechuńcia. Następnie pojawia się jej młodszy, bardzo ufny braciszek. To uroczy Norbuńcio-Psotuńcio. Te sympatyczne istoty wiodą naprawdę sielskie i bezproblemowe życie. Ich całkowicie bezpieczny świat nagle jednak pęka na pół. Mały chłopiec wpada bowiem prosto w ręce bardzo złej czarownicy. Zostaje on przez nią okrutnie i bezlitośnie porwany.

Od tego momentu baśń mocno przyspiesza. Kinguńcia musi pokonać swój własny, paraliżujący strach. Dlatego bez najmniejszego wahania rusza bratu na ratunek. Początkowo ta nieznana droga wydaje się wręcz przerażająca. Jednakże w trakcie wędrówki dziewczynka uczy się wielkiego zaufania. Ponadto buduje ona niezwykle wartościowe, nowe relacje. W trakcie tej szalenie trudnej misji spotyka wspaniałych sojuszników. Bardzo pomaga jej chociażby mądra Wróżka Patysia. Wspólnie stawiają one twardo czoła licznym przeciwnościom. Ostatecznie cała ta niebezpieczna wyprawa prowadzi nas do pięknego finału. Rodzeństwo w efekcie znów jest razem.

Ilustracja chaty czarownicy ułożona na białym tle obok czerwonych róż i filiżanki z kawą.

Wyprawa do źródeł dziecięcej wyobraźni

Co dokładnie czułam podczas tej lektury? Przede wszystkim bijące z każdej strony ciepło. Język autora jest niesamowicie plastyczny. Z łatwością wyobrażałam sobie te wszystkie ukryte, leśne ścieżki. Ponadto staranne opisy natury skutecznie działają na wyobraźnię. Muszę jednak wspomnieć o pewnym zgrzycie. Na samym początku przeszkadzała mi duża dosłowność tej zaprezentowanej fabuły. Morał jest tutaj podany niezwykle bezpośrednio. Zauważyłam wyraźny, nieco narzucający się dydaktyzm. W rezultacie tekst nie zostawia zbyt wiele miejsca na domysły czy swobodne interpretacje. Z perspektywy dorosłej czytelniczki wolę subtelniejsze metafory, które umożliwiają samodzielnie odszukiwanie ukrytych znaczeń. Zdałam sobie jednak sprawę z docelowego odbiorcy tej książki. W przypadku literatury dziecięcej taka jasność przekazu to przecież potężna, niezaprzeczalna zaleta. Dzieci bezwzględnie potrzebują bardzo wyraźnych, wręcz kategorycznych drogowskazów. Autor na szczęście stanowczo oddziela dobro od zła. Uczy on także ogromnej odwagi i empatii. Wyraźnie pokazuje maluchom uniwersalną prawdę na temat bezinteresownego niesienia pomocy.

Ilustracja krasnali Szyszuńcio Wielki i jego rodzina ułożona na białym tle obok czerwonych róż i filiżanki z kawą.

Norbert Grzegorz Kościesza „Opowieści starej puszczy” – recenzja

Muszę przyznać, że to piękna, stosunkowo prosta i bardzo wartościowa książka. Idealnie sprawdzi się ona podczas wieczornego wyciszenia. Rodzicom da doskonały pretekst do wielu ważnych rozmów z maluchami Nam, dorosłym, z kolei po cichu przypomni o klasycznych, nieco zapomnianych wartościach. Warto do nich z pewnością wracać w dzisiejszym, mocno zabieganym świecie. Zdecydowanie polecam osobiście poznać tę magiczną historię. Przy okazji zerknij również na recenzję innej książki autora „W leśnym stawie”.

Czwarty rozdział książki leżącej na białej, miękkiej tkaninie z bukietem czerwonych róż i filiżanką kawy.

Co sądzisz o tej pozycji? Zwracasz uwagę na jasny morał w książkach dla dzieci?
Jaka klasyczna baśń z dzieciństwa najbardziej zapadła Ci w pamięć?

* Współpraca barterowa

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *