Często łapię się na tym, że w codziennym pędzie zupełnie zapominam o rzeczach najważniejszych. Biegniemy przed siebie, odhaczamy kolejne zadania z listy i bardzo rzadko patrzymy w lusterko wsteczne. Dopiero z wiekiem zaczynamy doceniać ciche, spokojne momenty. Wtedy pojawia się w nas naturalna potrzeba zadawania pytań o własne korzenie. Zaczynamy powoli rozumieć, że nasza teraźniejszość jest mocno powiązana z trudnymi wyborami naszych przodków. Szukając takiego literackiego zatrzymania i chwili głębokiej refleksji, trafiłam ostatnio na wyjątkową książkę. W ten nostalgiczny nastrój idealnie wpisuje się Małgorzata Mikoś „Wróć do mnie”. Więcej informacji o książce znajdziesz TUTAJ, a na razie zapraszam do artykułu.

Okładka książki Małgorzaty Mikoś „Wróć do mnie” w romantycznej aranżacji z filiżanką kawy, perłami i białymi kwiatami.

Autor: Małgorzata Mikoś
Tytuł: „Wróć do mnie”
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data premiery: 2024-04-12
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
ISBN: 9788383290966
Liczba stron: 464

Strona tytułowa książki Małgorzaty Mikoś „Wróć do mnie” z dedykacją i autografem autorki.

Małgorzata Mikoś „Wróć do mnie”

Sama fabuła od pierwszych stron zabiera nas w sentymentalną podróż na Kresy Wschodnie. Poznajemy trójkę wieloletnich przyjaciół. Beata, Adam i Szymon decydują się zostawić na chwilę swoje poukładane życie, pakują walizki i ruszają do niewielkiej miejscowości pod Lwowem. Żadne z nich nigdy wcześniej tam nie było. Jadą w to miejsce z zupełnie różnymi oczekiwaniami, niosąc własny, unikalny bagaż doświadczeń. Ich wspólnym celem jest odkrycie zagadek związanych z dawną historią ich rodzin.

Pierwszy rozdział książki w aranżacji z filiżanką kawy, perłami i białymi kwiatami.

Zapewne skończyłoby się na zwykłej wycieczce, gdyby los nie postawił na ich drodze pewnej starszej kobiety. Helena błyskawicznie okazuje się brakującym elementem tej skomplikowanej układanki. Miejscowa staruszka doskonale pamięta przodków naszych bohaterów. Co więcej, dostrzega w dzisiejszych trzydziestolatkach uderzające wręcz podobieństwo do swoich druhów z dawnych lat. Od tego spotkania rozpoczyna się powolne, poruszające odsłanianie kart historii. Helena otwiera się przed młodymi ludźmi. Dzieli się bolesnymi wspomnieniami o wojennej zawierusze, która bezpowrotnie i brutalnie zmieniła losy ich bliskich.

Czwarty rozdział książki w aranżacji z filiżanką kawy, perłami i białymi kwiatami.

Prawdziwe emocje i ciężar wspomnień

Podczas czytania targały mną naprawdę skrajne uczucia. Największym atutem tej opowieści jest bez wątpienia jej uderzająca autentyczność. Bohaterowie nie są w żaden sposób przerysowani czy idealni. Mają swoje uciążliwe lęki, popełniają ludzkie błędy, bywają zagubieni. Przez to błyskawicznie stają się nam szalenie bliscy. Pisarka z ogromnym wyczuciem i empatią oddała realia tamtych trudnych czasów. Nie znajdziesz tu epatowania krwią czy niepotrzebną sensacją. Cały dramatyzm sytuacji opiera się na świetnie zbudowanej warstwie psychologicznej i wszechobecnym poczuciu utraty. Język jest przy tym cudownie plastyczny. Momentami staje się wręcz poetycki, dzięki czemu historię chłonie się bardzo osobiście.

Starając się jednak spojrzeć na ten tytuł chłodnym okiem, muszę uprzedzić Cię o jednej ważnej kwestii. Akcja rozwija się tutaj bardzo niespiesznie. Narracja płynie leniwie, powoli otulając nas kolejnymi wspomnieniami Heleny. Jeżeli podświadomie szukasz dynamicznych zwrotów akcji, takie tempo może okazać się sporym wyzwaniem. Zauważyłam też miejscami dość mocno zarysowany ton moralizatorski. Tekst daje jasne odpowiedzi i zostawia mało przestrzeni na własne domysły. Dodatkowo warto przygotować się na potężny ładunek smutku. Sama wielokrotnie musiałam odłożyć książkę na stolik. Chciałam po prostu wziąć głęboki oddech i w ciszy przetrawić te trudne fragmenty. Osobiście traktuję ten ciężar jako zaletę, ponieważ świadczy to o ogromnej sile rażenia tej lektury.

Fragment tekstu z książki Małgorzaty Mikoś „Wróć do mnie” na stronuie 67 w otoczeniu białych hortensji, pereł i filiżanki kawy.

Małgorzata Mikoś „Wróć do mnie” – recenzja

Książka Małgorzaty Mikoś to w moim odczuciu bardzo mądry i dojrzały hołd oddany naszej przeszłości. Lektura boleśnie uświadamia, jak wielką wagę mają wspomnienia. Dopiero dbanie o nie pozwala nam świadomie budować własną teraźniejszość. Mimo wszechobecnej melancholii książka niesie ze sobą ogromną dawkę nadziei. Pięknie udowadnia, że szczera przyjaźń i miłość są w stanie przetrwać najgorsze życiowe burze. Zdecydowanie polecam Ci zaprosić tę opowieść do swojego domu i dać się ponieść jej wyjątkowemu klimatowi. Jestem pewna, że osobom ceniącym literaturę historyczną ten tytuł przypadnie do gustu. Jeśli należysz do tego grona, to być może zainteresuje Cię biografia autorstwa Joanny Śliwy i Elizabeth B. White „Fałszywa hrabina”.

Grzbiet i okładka książki Małgorzaty Mikoś „Wróć do mnie” w otoczeniu pereł, białych hortensji i filiżanki kawy.

Lubisz powieści oparte na prawdziwych wydarzeniach historycznych?
Jak dobrze znasz historię swojej własnej rodziny?
Jakie emocje wywołują u Ciebie książki z wojną w tle?

* Współpraca barterowa

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *