Często łapiemy się na tym, że funkcjonujemy na autopilocie. Ciągły niedoczas, stres, odhaczanie kolejnych zadań z listy i przelotne, płytkie rozmowy stały się normą. Szukamy w literaturze ucieczki, często oczekując, że porwie nas szybka akcja i wciśnie w fotel. A co, jeśli dostajemy do ręki powieść, która celowo zaciąga hamulec ręczny? Allen Levi „Theo z Golden” przenosi nas do świata, w którym najważniejszą walutą jest czas poświęcony drugiemu człowiekowi. Poznaj historię, która udowadnia, że cisza potrafi wybrzmieć głośniej niż krzyki. Więcej informacji o samej publikacji znajdziesz na stronie wydawnictwa. Zapraszam do lektury.

Autor: Allen Levi
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
Tytuł: „Theo z Golden”
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data premiery: 2026-05-20
Gatunek: literatura piękna
ISBN: 9788368625202
Liczba stron: 416

Allen Levi „Theo z Golden”
Tytułowy Theo to postać, którą trudno jednoznacznie sklasyfikować. Starszy, wycofany mężczyzna zjawia się w prowincjonalnym Golden i z pozoru nie robi nic wielkiego. Po prostu jest obecny. Autor z ogromnym wyczuciem maluje portret człowieka, który nosi przy sobie jedynie stary notatnik i niekończące się pokłady cierpliwości dla innych. Z ciekawością przewracałam kolejne strony, by zobaczyć, jak ten nienarzucający się bohater zaczyna kruszyć mury obronne zamkniętych w sobie, nieufnych mieszkańców. To nie jest powieść o ratowaniu świata, ale o łataniu małych, ludzkich pęknięć, które każdy z nas w sobie nosi. Levi genialnie uchwycił momenty, w których zwykła życzliwość i wysłuchanie kogoś bez oceniania stają się punktem zwrotnym w czyimś życiu.

Język, który zmusza do refleksji
To, co najmocniej przykuwa uwagę podczas lektury, to niesamowicie plastyczny, a zarazem oszczędny język autora. Nie ma tu lania wody ani zbędnego patosu. Klimat małego miasteczka oddany jest w genialnych detalach – w zapachu parzonej kawy, w świetle odbijającym się w oknie, w długich pauzach podczas dialogów. Lektura tej książki zadziałała na mnie wyciszająco, niczym chłodny kompres po wyjątkowo przebodźcowanym dniu. Autor potrafi dotknąć bardzo czułych strun, zmuszając do zatrzymania się i przeanalizowania, ile szczerej uwagi my sami potrafimy dzisiaj oddać bliskim, nie zerkając nerwowo na zegarek czy ekran telefonu.

Kwestia odpowiedniego nastroju
Patrząc na tę książkę z perspektywy czytelnika, trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć jedną rzecz: to jest niesamowicie powolna proza. Jej największą zaletą jest niewątpliwie warstwa psychologiczna i piękny styl. Jeśli jednak szukasz w literaturze dynamiki i rosnącego napięcia, to w Golden tego po prostu nie znajdziesz. Akcja toczy się tu własnym, momentami usypiającym wręcz rytmem. Przyznaję, że bywały wieczory, kiedy musiałam odłożyć książkę na półkę, bo ta jednostajność mnie nużyła. To tego typu pozycja, która bezwzględnie wymaga odpowiedniego nastroju i pełnego skupienia. Czytana w biegu, na siłę, po prostu straci swój urok.

Allen Levi „Theo z Golden” – recenzja
Allen Levi oddał w nasze ręce powieść subtelną, ale bardzo mocną w swoim życiowym przekazie. „Theo z Golden” to świetnie napisana, dojrzała historia o szukaniu sensu w drobnych gestach. Książka, która zostawia po sobie przyjemne uczucie wyciszenia i skłania do tego, by w końcu przewartościować swoje priorytety. Gorąco polecam każdemu, kto w literaturze szuka przede wszystkim prawdy o człowieku i chwili prawdziwego wytchnienia. A jeśli masz ochotę na coś równie klimatycznego, przeczytaj recenzję książki Yukihisa Yamamoto „Mała kwiaciarnia w Tokio” .

Co sądzisz o tym tytule? Czy tego typu literatura do Ciebie przemawia?
Zdarza Ci się czytać powieści, w których na pierwszym planie są relacje międzyludzkie?
* Współpraca barterowa
