Znasz ten specyficzny stan, kiedy po intensywnym dniu wyciszasz telefon, świat za oknem zwalnia, a Ty masz ochotę po prostu odciąć się od wszystkiego, co znane i bezpieczne? Czasami, zamiast kojących historii, szukamy czegoś, co potrząśnie naszymi emocjami, wyrwie z rutyny i wrzuci w sam środek chaosu, na który w prawdziwym życiu nigdy byśmy się nie zdecydowały. Właśnie z takiej silnej potrzeby przeczytania czegoś mocnego, przekraczającego granice rozsądku i wręcz surowego w swoim wyrazie, zrodziło się moje spotkanie z książką, M.W. Stilvoy „Dopóki oddycham. Lovro”. Więcej o książce przeczytasz na stronie wydawcy, a tymczasem zapraszam do artykułu.

Autor: M.W. Stilvoy
Tytuł: „Dopóki oddycham. Lovro”
Seria: Dopóki oddycham (tom 1)
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 2024-06-25
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
ISBN: 9788383731452
Liczba stron: 406

M.W. Stilvoy „Dopóki oddycham. Lovro”
Poznajemy Larę, młodą kobietę zmuszoną do przedwczesnego dorośnięcia. Na jej barki spada ciężar ratowania rodzinnej firmy, kiedy w wypadku samochodowym ginie jej ojciec oraz brat. W obliczu głębokiej żałoby Lara musi zacisnąć zęby i walczyć o przetrwanie dorobku życia swojego ojca. Jej sytuacja komplikuje się jednak znacznie bardziej, gdy decyduje się pomóc Kamili. Przyjaciółka Lary, ambitna redaktorka, próbuje zebrać dowody przeciwko bezwzględnemu rosyjskiemu gangsterowi zamieszanemu w handel ludźmi. Z pozoru kontrolowane śledztwo dziennikarskie błyskawicznie wymyka się spod kontroli, uruchamiając lawinę zdarzeń o tragicznych konsekwencjach.
Prawdziwe trzęsienie ziemi następuje z chwilą pojawienia się w życiu Lary intrygującego mężczyzny. Lovro Szerner, pewny siebie właściciel kancelarii adwokackiej, przyciąga ją z magnetyczną siłą. Ich relacja wybucha nagle, fundując kobiecie skrajne doznania, ale jednocześnie wciąga ją w bezlitosny świat brudnych interesów. Lara z przerażeniem i fascynacją odkrywa, że bliskość z Lovro ściąga na nią śmiertelne niebezpieczeństwo.

Magnetyzm, namiętność i obezwładniające emocje
Zatraciłam się w tej historii, choć początkowo podchodziłam do niej z pewną ostrożnością. Styl autorki okazał się niezwykle plastyczny, momentami wręcz duszny od nagromadzonych emocji. Czułam na własnej skórze zagubienie Lary, jej paraliżujący strach, a z czasem również obezwładniające pożądanie, które z każdą stroną coraz skuteczniej zagłuszało głos rozsądku. Książka ma niewątpliwy dar angażowania uwagi. Napięcie jest budowane wyjątkowo umiejętnie, zmuszając do przewracania kolejnych stron z gorączkową ciekawością.

Muszę jednak uczciwie przyznać, że podczas lektury napotkałam pewne zgrzyty. Mój początkowy zachwyt momentami gasił wplatany na siłę, nierzadko żenujący humor i kiepskie dialogi. Dziecinne przezwiska w stylu „Nunczako” czy „Rozdymka” kompletnie nie pasowały mi do brutalnego świata mafii, a obiecywana dynamiczna akcja w niektórych miejscach wydawała się po prostu niepotrzebnie rozwleczona. Na całe szczęście zupełnie inaczej sprawa wygląda z główną bohaterką. Wbrew częstym schematom, Lara to fantastycznie nakreślona, silna postać, która z determinacją walczy o rodzinną firmę po stracie ojca i brata, a do tego musi mierzyć się z toksyczną matką. To właśnie jej świetny portret, w połączeniu z genialnie poprowadzonym napięciem między postaciami, ostatecznie ratuje tę historię.
Z drugiej strony właśnie ta wielowymiarowość postaci sprawia, że historia mocno rezonuje z moimi własnymi emocjami. Lovro absolutnie nie jest typowym rycerzem na białym koniu. To postać utkana z moralnych szarości, która fascynuje i odpycha jednocześnie. Chemia między tą dwójką jest absolutnie namacalna, a opisy ich intymnej relacji są odważne, lecz pozbawione taniej wulgarności. Dynamika tego związku bez wątpienia stanowi największy atut powieści, skutecznie rekompensując irytujący momentami humor i nieco rozwleczoną akcję.

M.W. Stilvoy „Dopóki oddycham. Lovro” – recenzja
Zamykając tę książkę, czułam wyraźne przebodźcowanie w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. To opowieść o radzeniu sobie z ogromną stratą, o ryzykownych wyborach i namiętności potrafiącej zasłonić cały racjonalny świat. Mimo moich drobnych zastrzeżeń do specyficznego humoru i tempa akcji, ostateczny bilans tej literackiej podróży wychodzi zdecydowanie na plus. Lektura zostawia po sobie ślad, zmuszając do refleksji nad naszymi własnymi granicami. Pokazuje, jak niewiele potrzeba, by z bezpiecznej przystani wkroczyć prosto w sam środek niszczącego cyklonu. Jeśli ta historia Cię zainteresowała, to być może zwróci Twoją uwagę również książka Kingi Litkowiec „Nic do stracenia”.

Co sądzisz o tym tytule? Lubisz książkowe bohaterki, które potrafią zawalczyć o swoje?
Zaryzykowałabyś całe swoje życie dla uczucia, które od samego początku zwiastuje kłopoty?
* Współpraca barterowa
