Allen Levi „Theo z Golden” – recenzja
Często łapiemy się na tym, że funkcjonujemy na autopilocie. Ciągły niedoczas, stres, odhaczanie kolejnych zadań z listy i przelotne, płytkie rozmowy stały się normą. Szukamy w literaturze ucieczki, często oczekując, że porwie nas szybka akcja i wciśnie w fotel. A co, jeśli dostajemy do ręki powieść, która celowo zaciąga hamulec ręczny? Allen Levi „Theo z…
